Zakładki:
1. Z żydowską nutą
2. Okiem Izraelczyka
3. Warto poczytać
4. Linkujący znajomi
5. Przydatne WWW
Kontakt
Prawa autorskie
RSS
środa, 30 maja 2007
Cud codzienny

Uwaga, uwaga, zdarzył się cud!  Nikt nie krzyczy, nikt nie płacze, nikt nie ciągnie mnie za rękę, nikt nie próbuje wszcząć bratobójczej wojny, nikt nie dzwoni, wrzeszcząc do suchawki dlaczego TO jeszcze nie zrobione, nikt niczego ode mnie nie chce.  Dlatego, zanim rzucę się na łóżko, podziele się z Wami małym sekretem – jeśli ktoś mówi, że wychowuje trójkę albo więcej dzieci, bądźcie czujni, ponieważ w tej kwestii istnieją dwie możliwości

a)      bezczelnie kłamie

b)      jest istotą nadprzyrodzoną

Oj, ciężki miałam w tym roku Dzień Matki.  Pozdrawiam wszystkie istoty nadprzyrodzone i przesylam "nesika" jak mowi Maly (neszika to po hebrajsku buziak).

21:33, zydoweczka
Link Komentarze (16) »
Dziękuje
Dziękuje za wszystkie gratulacjęe, obiecuję napisać i o brit mila i o izraelskich wycieczkach do Polski, i o izraelskich położnych, i o rakietach w Sderot i o soczystych bezpestkowych arbuzach.  Na razie jednak próbuję przetrwać, więc proszę o wyrozumiałość J
21:31, zydoweczka
Link Komentarze (5) »
niedziela, 13 maja 2007
Baby boy

Hello everyone,

 

As I’m sending notes to all our friends, I was told to let you know as well that our new baby boy was born on the 22nd of Iyar (May 10).  Brit Mila b”h will take place on Thursday. 

.

 I will spare you my clumsy Polish, so if you feel like it, you are welcome to translate this note into Polish.and post it in the comments.  Thanks.  

 

.

Z.’s husband and a father of two beautiful boys

20:23, zydoweczka
Link Komentarze (89) »
poniedziałek, 07 maja 2007
Lag Baomer

Uprzejmie donoszę, że kolejny Lag Baomer zakończył się bez strat w ludzach i większych znieszczeń.  Jak co roku nad miastem unosiła się gruba wastwa dymu z setek ognisk rozpalonych na trawnikach, chodnikach i placykach.  Teraz nie trzeba już sprawować straży nad nieco sfatygowanym stołem ogrodowym z obawy, że jakieś nadgorliwe dziecko weźmie go za niepotrzebne drewno i zaanektuje, traktując to jako swój wkład do budowy największego stosu w dzielnicy.  I gardło już trochę mniej boli od głośnego śpiewu „Rabbi Szimon bar Jochaj...”

.

Żeby zobaczyć jak wyglądały ulice Jerozolimy, można kliknąć poniżej.

.

.

Żeby zobaczyć, jak bawili się ludzie bardzo podobni do nas, można kliknąć poniżej (a moze to w ogole bylismy my ;)).

.
Żeby dowiedzieć się, o co w tym w ogóle chodzi, można kliknąć tu.
15:07, zydoweczka
Link Komentarze (18) »
niedziela, 06 maja 2007
Cztery takie kropki
 

Już od tygodna ślęczę nad opracowanem programu dla młodzieży europejskiej na temat historii Żydów w XX wieku.  Program przenaczony jest dla młodzieży nieżydowskiej, zmuszonej pewnie przez nadgorliwych wychowawców do udziału; młodzieży, której ten temat absolutnie nie interesuje, która dość ma już ględzenia o historii i, niecierpliwie kręcąc sę na krzesełkach, rzuca tęskne spojrzena za okno.  Widzę już tę grupę, jak ociągając się siada na krzesłach, bawi się I-Podami i obrzuca chrupkami.

  

Jak im opowiedzieć o rzeczach niewytłumaczalnych.  To będą mądre dzieciaki, gdy opowiem im o Anielewiczu, będą przewracać oczami – tak znamy to, był na teście w zeszłym miesiącu, 6 milionów, jasne że wiemy, i zaraz ktoś oskarżycielsko dopowie „A dlaczego nie rozmawiamy o rzezi Orman, dlaczego ciągle ci Żydzi...”

  

Na otwartym dokumencie Worda piszę „.”.  Kropka.  Jedna kropka. W jednej linijce mieści się około 100 kropek.  Na jednej stronie zmieści się 50 linijek.  5000 kropek.  Żeby zmieścić 6 milionów potrzeba mi będzie... chwila... 1200 stron.  Wkładam papier do drukarki, klikam na drukuj.  Jedna kartka za drugą,  trzeba dołożyć papieru.  I jeszcze raz,  i jeszcze.  Kartki spadają ze stolika na podłogę, mąż wchodzi i łapie się za głowę.  Mały wpada do pokoju, z piskiem rzuca sę na podłogę i turla w kartkach. Skończone.  6 milionów kropek.  Mąż mówi „Nie rób tego więcej, szkoda papieru”.  Mały zachwycony rzuca sobie kartki na głowę.  Mniejszy w brzuchu rozpycha się jeszcze bardziej.

 6 milionów kropek i nasza zwykła rodzina.  Przeszłość i teraźniejszość.  My wtedy i my teraz. Jak dać im to poczuć, jak o tym opowiedzeć, żeby przestali przewracać oczami.  Zwłaszcza, gdy tak pięknie za oknem.

19:16, zydoweczka
Link Komentarze (18) »
czwartek, 03 maja 2007
Beszaa Towa

Przechodzę przez bramkę z wykrywaczem metali (a raczej wokół niej, bo mimo oficjalnych raportów Ministerstwa Zdrowia, wielu jednak obawia się wpływu promieniwania na płód).  Aby przejść obok bramki, a nie przez nią, trzeba ostentacyjnie wypiąć brzuch i wylegitymować się dowodem osobistym.  Tak też robię – wypinam się, znacząco klepię i podaje dowód.

 

Strażnik patrzy badawczo

 

- A z jakiego powodu?

 

Klepię się jeszcze bardziej ostentacyjnie

 

- Z jakiego powodu – ponawia pytanie strażnik

 

- Ciąża- mówię

 

- Jaka ciąża?

 

- Moja

 

- A zaswiadczenie od lekarza masz?

 

Przypatruje się brzuchowi trochę uważniej.  W końcu widać, że dostaje olśnienia, bo twarz rozjaśnia mu się w błogim uśmiechu.

 

- Aaaaa – mówi

 

- Aaaa – mówię

 

- Beszaa Towa – rzuca jeszcze szybko. 

  

Beszaa Towa (w dobrym czasie, o odpowiedniej godzinie) to słowa, które zastępują dzień dobry i do widzenia i powodzenia w rozmowie z kobietą w ciąży.  Bo w tym ostatnim miesiącu wszystko sprowadza się do tego, żeby nie było za wcześnie, ani za późno, żeby nie w autobusie dalekobieznym, ani w czasie wiecu przeciw Olmertowi.  Żeby tylko zaczęło się w odpowiednim czasie, tak jak i ciąża dana została w tym jednym, najlepszym momencie.  Wie o tym nawet strażnik nie umiejący odróżnić kobiety w 9-miesiącu ciązy od kobiety z monstrualną nadwagą. 

Wszystkim więc czytającym mnie oczekującym- beszaa towa!  
22:12, zydoweczka
Link Komentarze (20) »